wrzesień 24, 2008
Ciekawy jest blog rapnika o Białymstoku. Interesująca notka o oryginalnym pomniku Konstytucji 3 Maja – pomniku “ekologicznym”. I jeszcze jeden ciekawy przykład polityki kulturalnej i polityki pamięci – przemianowanie teatru na – Józefa Piłsudskiego …
Równie interesująca tablica pamiątkowa dla uczczenia “legendarnych twórców rządów i wojska polskiego“ (ktoś chyba nie bardzo rozumiał znaczenie słowa legendarny…). Na mapie kontur II Rzeczpospolitej. Nigdy nie wiedziałam podobnej tablicy, ale pomysł bardzo intrygujący. Gdybyśmy chcieli wystawić taką tablicę np. Zygmuntowi Augustowi, to byłaby sporych rozmiarów. A gdyby Niemcy chciały taką tablicę Bismarkowi, albo Rosja Mikołajowi II, to też wyszedłby ciekawy kontur…
I jeszcze dosyć odrażający pomnik rozstrzelanych Białostocczan w latach 1941-1944. Pomnik zdaje się dłuta PRL-owskiego, niemal pornograficzny w przedstawieniu zwłok w rozkładzie. Zastanawiam się, czy estetyka komunistyczna świadomie zapożyczyła ze sztuki religijnej techniki szokowania i traumatyzowania odbiorcy wizją cierpienia, ciała umierającego i rozkładającego się, czy też związków takich nie było? Tak czy inaczej, ekshumowane trupy z granitu straszą w wielu miejscach pamięci narodowej, zdaje się po to, by indywidualną pamięć (szczególnie dziecka) solidnie straumatyzować, by zapamiętało na długo, że trup zmartwychwstanie i pomści morderców – zdaje się.
Szkoda, że pożałowano cementu na upamiętnienie naprawdę ciekawego wyczynu – przelotu pierwszego Polaka, kapitana Skarżyńskiego, nad Atlantykiem. Jak to się dzieje, że na martyrologię zawsze znajdzie się miejsce w najlepszych częściach miast, a na takie sukcesy – nie? Martyrologia podstawą naszej tożsamości? Szkoda, że nie sukcesy…
2 komentarzy |
historia, kultura, sztuka | Otagowane: historia, kultura, sztuka |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a blogali
wrzesień 23, 2008
Każdy, kto był w Żarach (choć może niekoniecznie Ci, co przyjeżdżali na Woodstock
, pamięta potężną a przygnębiającą bryłę zrujnowanego zamku i pałacu. Podobnego przygnębienia doznałam chyba tylko w Otyniu. Szkoda, bo Żary mają wspaniałą historię. Ale któreż z dolnośląskich miasteczek jej nie ma? Jeśli w Żaganiu grywał Liszt, to w Żarach Telemann… I jak tu licytować? Osobiście wolę Żagań – bez urazy
, ale Żary też są piękne – na swój sposób.
Dlatego warto zajrzeć na ładnie zrobioną stronę turystyczną Żar. Historię regionu można pobrać tutaj – bardzo dobry pomysł! Koniecznie trzeba zajrzeć na dobrze zrobione strony Zamku Bibersteinów i Pałacu Promnitzów z kompetentnym opisem zabytków, z bogatą dokumentację fotograficzną i historyczną. Warto też wybrać się na Wirtualny Spacer po Żarach, szczególnie po kościele, obejrzeć zdjęcia Żar w galerii, wydawnictwa dotyczące miasta, oraz poczytać legendy żarskie .
Warto także obejrzeć film z relacji obchodów 1000-lecia Żar oraz Żarnaliów. Jak głosi komentarz, w korowodzie historycznym wzięło udział ok. 3 tysiące osób, od piastowskich wojów do żołnierzy Armii Czerwonej. Co ciekawe, historyczni przebierańcy reprezentowali starożytne rody żarskie – Bibersteinów, Promnitzów, Dewinów, Packów. Bibersteinowie, tak jak husyci, stali się ostatnio popularni za sprawą nowej powieści Sapkowskiego. Nie zabrakło Telemanna, chociaż honorowym bohaterem historycznej parady był średniowieczny niemiecki kronikarz Thietmar, którego ucharakteryzowano trochę na Łazarza, a trochę na Drakulę. Thietmar pierwszy raz wspomniał Żary w piśmie i wobec Piastów był raczej niepochlebny. Czasy się jednak zmieniły i Dmowski pewnie w grobie się przewraca. Obchody zakończyły się (a jakże!) przybiciem pamiątkowej tablicy. Nie tablica jest jednak ważna, ale kto ją przybyjał,a byli to Polacy i Niemcy, najstarsze i najmłodsze pokolenie. Uwolniona pamięć historyczna wraca do zachodniej Polski i wraca zacierana niemiecka przeszłość tych ziem. Historia miasta staje się wspólna, regionalna i to jest najbardziej optymistyczne w tym całym historyczny korowodzie.
1 komentarz |
historia, kultura | Otagowane: historia, kultura, tożsamość lokalna |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a blogali
lipiec 19, 2008
Ładna i romantyczna strona młodych artystów – Poetycko w Lubaniu
Muzy upodobały sobie Lubań, o czym świadczy ilość wystaw udokumentowanych na stronach miejskich oraz ten przedziwny obraz z wystawy Dni Dziedzictwa Narodowego. Szkoda, że nie widać ani nazwiska malarza, ani tytułu, bo nie bardzo wiadomo, co ten obraz reprezentuje.

Jest to jakby pastisz z “Hołdu Pruskiego” Matejki, z herbami regionu i miasta, flagami unijnymi, brytyjskimi i wypartą gdzieś w tło polską flagę. Rzuca się w oczy brak króla na pustym tronie (hm…), za to za tronem stoi jakowaś pogańska kapłanka z symbolami, które jakby nawiązują do symboliki New Age. Na obrazie pojawiają się panie na kształt bogiń greckich. Dość łatwo można zidentyfikować Wenus, zjeżdżającą z muszli z gołą pupą do góry w pogoni za perłą (…ślady na piasku i kręgi na wodzie… vanitas vanitatum…); widać Dianę, której diadem z nowiu to chyba jednak uszy króliczka Playboya, jak się dobrze przyjrzeć; i zdaje się że stoi obok niej Hera, z wężami w uszach, ale tak właściwie to jakimiś tandetnymi kolczykami. Enigmatyczna jest wśród nich obecność panny z szarfą Polonia i Miss Polski. W tle tych suto wyposażonych i skąpo odzianych bogiń stoją, jak się zdaje, ojcowie miasta, czy może politycy. Jedna z postaci męskich przypomina prałata Jankowskiego w cywilu, a trzy postacie w prawym górnym rogu przypominają strojem rajców z XVI-go wieku. Tłoczno tam i seksiasto. Kobiety w centrum, a mężczyźni zmarginalizowaniu. I tylko Stańczyk się martwi… Zdaje się, że artysta inspirował się również Malczewskim i świerszczykami. W każdy razie obraz jest solidnych rozmiarów i zajmował centralne miejsce na wystawie poświęconej narodowemu dziedzictwu.
Jest też, oczywiście, reprezentacja sztuki sakralnej.

Zostaw Komentarz » |
kultura, sztuka | Otagowane: kultura, obyczaje, sztuka |
Bezpośredni odnośnik
Opublikował/a blogali