dewastacja “cudzych” zabytków

wrzesień 30, 2008

Na stronach fotobogatynia ciekawa galeria Mariusza Wujca, a na niej dokumentacja dewastacji dawna szkoła ewangelicka w Posadzie i cmentarza “poewangelickiego”, czyli ewangelickiego.


polskie Pompeje

wrzesień 29, 2008

Wiele lat temu spotkałam pewnego archeologa, który opowiedział mi o pewnym stanowisku archeologicznym w zachodniej Polsce, nazwając je “polskimi Pompejami”. I teraz, szperając po stronach Jasienia, zdaje się znalazłam te Pompeje.

To wykopaliska we wsi Wicina. Na stronach gminy jest informacja, że znajdowało się tam do niedawna czynne stanowisko archeologiczne w miejscu dawnego grodu kultury łużyckiej. Grodzisko zniknęło z powierzchni ziemi w tragicznych okolicznościach, prawdopodobnie w wyniku zbrojnej napaści, prawdopodobnie Scytów (czyli tych dzielnych jeźdźców z sierpowym orężem, od których szlachta staropolska wywodziła swoje genetyczne korzenie). Stąd właśnie porównanie do Pompei – archeolodzy odkryli wiele ciał mężczyzn, kobiet i dzieci, których śmierć zastała na ulicach, a ich ciał zdaje się nie miał kto pochować. Brak pochówku skłonił archeologów do hipotezy, że reszta ludności została uprowadzona przez najeźdźców. W ten sposób chwila, w której wymordowano osadę przetrwała tysiące lat.

Z nowszej historii, także w Wicinie znajduje się pomnik ku czci Marcina Lutra (reformatora religijnego). Jak podają informacje na stronach, w środku wsi, przy dębie znajduje się kamień z wyrytym napisem “Luther Eiche 1483 – 1883″. Protestanci odeszli, kircha zmieniła się w kościół. A kamień trwa.

I jeszcze kolejna ciekawostka, zbiór legend z Jasienia. Na strona opublikowano dwie, obie bardzo interesujące. Jedna o klątwie rzuconej przez dziewczynę uwiedzioną przez miejscowego szlachcica. Na potwierdzenie legendy nekrologi kilkorga dzieci owegoż, z których żadne nie wyszło z dziecięctwa. A druga, ciekawie „niepolska“, opowiada historię krzyża pokutnego wystawionego przez młodego wieśniaka saskiego, który zabił (a właściwie zlikwidował) aroganckiego i lubieżnego Francuza, oficera armii napoleońskiej. Dla miłośników przebieranek jest scena zamiany ubrań kochanków, w wyniku czego cześć kochanki została ocalona, a kochanek przebrany za kobietę zamordował prześladowcę.

Ciekawe, że mieszkańcy i kultury się zmieniają, a legendy trwają, jakby przywiązane do miejsc przedmiotami i pamięcią – miejsca?


macewy na skwerze w Białymstoku

wrzesień 25, 2008

Także u Rapnika szokująca notka ze zdjęciami żydowskich macewach, których użyto do budowy murków na Placu Kościuszki w Białymstoku. Antysemityzm i wandalizm tym gorszy, że wrósł na stałe w pejzaż miasta – przez 50 lat nikomu to nie przeszkadzało i teraz też nie przeszkadza… Ale to bardzo dobrze, że przykłady takiego bezhołowia są dokumentowane. Może to coś zmieni? Jako naród tak głęboko religijny, tradycyjny, wrażliwy na historię i niesprawiedliwość dziejową mamy dużo nonszalancji w traktowaniu pozostałości sakralnych po nieobecnych. Przypominają mi się święte oburzenie za zaniedbany cmentarz Orląt Lwowskich…

A z drugiej strony są i pewne zmiany: tablica pamiątkowa na szpitalu, przypominająca, że było tam gimnazjum hebrajskie.


u Rapnika w Białymstoku

wrzesień 24, 2008

Ciekawy jest blog rapnika o Białymstoku. Interesująca notka o oryginalnym pomniku Konstytucji 3 Maja – pomniku “ekologicznym”. I jeszcze jeden ciekawy przykład polityki kulturalnej i polityki pamięci – przemianowanie teatru na – Józefa Piłsudskiego …

Równie interesująca tablica pamiątkowa dla uczczenia “legendarnych twórców rządów i wojska polskiego“ (ktoś chyba nie bardzo rozumiał znaczenie słowa legendarny…). Na mapie kontur II Rzeczpospolitej. Nigdy nie wiedziałam podobnej tablicy, ale pomysł bardzo intrygujący. Gdybyśmy chcieli wystawić taką tablicę np. Zygmuntowi Augustowi, to byłaby sporych rozmiarów. A gdyby Niemcy chciały taką tablicę Bismarkowi, albo Rosja Mikołajowi II, to też wyszedłby ciekawy kontur…

I jeszcze dosyć odrażający pomnik rozstrzelanych Białostocczan w latach 1941-1944. Pomnik zdaje się dłuta PRL-owskiego, niemal pornograficzny w przedstawieniu zwłok w rozkładzie. Zastanawiam się, czy estetyka komunistyczna świadomie zapożyczyła ze sztuki religijnej techniki szokowania i traumatyzowania odbiorcy wizją cierpienia, ciała umierającego i rozkładającego się, czy też związków takich nie było? Tak czy inaczej, ekshumowane trupy z granitu straszą w wielu miejscach pamięci narodowej, zdaje się po to, by indywidualną pamięć (szczególnie dziecka) solidnie straumatyzować, by zapamiętało na długo, że trup zmartwychwstanie i pomści morderców – zdaje się.

Szkoda, że pożałowano cementu na upamiętnienie naprawdę ciekawego wyczynu – przelotu pierwszego Polaka, kapitana Skarżyńskiego, nad Atlantykiem. Jak to się dzieje, że na martyrologię zawsze znajdzie się miejsce w najlepszych częściach miast, a na takie sukcesy – nie? Martyrologia podstawą naszej tożsamości? Szkoda, że nie sukcesy…


historia w stolicy polskich Łużyc

wrzesień 23, 2008

Każdy, kto był w Żarach (choć może niekoniecznie Ci, co przyjeżdżali na Woodstock ;) , pamięta potężną a przygnębiającą bryłę zrujnowanego zamku i pałacu. Podobnego przygnębienia doznałam chyba tylko w Otyniu. Szkoda, bo Żary mają wspaniałą historię. Ale któreż z dolnośląskich miasteczek jej nie ma? Jeśli w Żaganiu grywał Liszt, to w Żarach Telemann… I jak tu licytować? Osobiście wolę Żagań – bez urazy ;) , ale Żary też są piękne – na swój sposób.

Dlatego warto zajrzeć na ładnie zrobioną stronę turystyczną Żar. Historię regionu można pobrać tutaj – bardzo dobry pomysł! Koniecznie trzeba zajrzeć na dobrze zrobione strony Zamku Bibersteinów i Pałacu Promnitzów z kompetentnym opisem zabytków, z bogatą dokumentację fotograficzną i historyczną. Warto też wybrać się na Wirtualny Spacer po Żarach, szczególnie po kościele, obejrzeć zdjęcia Żar w galerii, wydawnictwa dotyczące miasta, oraz poczytać legendy żarskie .

Warto także obejrzeć film z relacji obchodów 1000-lecia Żar oraz Żarnaliów. Jak głosi komentarz, w korowodzie historycznym wzięło udział ok. 3 tysiące osób, od piastowskich wojów do żołnierzy Armii Czerwonej. Co ciekawe, historyczni przebierańcy reprezentowali starożytne rody żarskie – Bibersteinów, Promnitzów, Dewinów, Packów. Bibersteinowie, tak jak husyci, stali się ostatnio popularni za sprawą nowej powieści Sapkowskiego. Nie zabrakło Telemanna, chociaż honorowym bohaterem historycznej parady był średniowieczny niemiecki kronikarz Thietmar, którego ucharakteryzowano trochę na Łazarza, a trochę na Drakulę. Thietmar pierwszy raz wspomniał Żary w piśmie i wobec Piastów był raczej niepochlebny. Czasy się jednak zmieniły i Dmowski pewnie w grobie się przewraca. Obchody zakończyły się (a jakże!) przybiciem pamiątkowej tablicy. Nie tablica jest jednak ważna, ale kto ją przybyjał,a byli to Polacy i Niemcy, najstarsze i najmłodsze pokolenie. Uwolniona pamięć historyczna wraca do zachodniej Polski i wraca zacierana niemiecka przeszłość tych ziem. Historia miasta staje się wspólna, regionalna i to jest najbardziej optymistyczne w tym całym historyczny korowodzie.


stara Zawoja i inne starocie

wrzesień 14, 2008

Bardzo ładnie zrobiona strona ze starych pocztówek Zawoi . Pocztówki stare, z XIX-go i początku XX wieku. Szczególnie sceny rodzajowe są ciekawe. Narciarze sprzed wojny – to klimaty.

Kolekcja pocztówek z cesarzem Franciszkiem Józefem na bardzo dobrze zrobionych stronach Jasła w starej pocztówce.

Żagań na starej pocztówce.


cmentarz ewangelicki w Koszajcu

sierpień 23, 2008

Na blogu o Brwinowie znalazłam taki ciekawy link na tekst o cmentarzu ewangelickim w Koszajcu


wspólna przeszłość

sierpień 18, 2008

Strona Artura Grabowskiego Olszyna Lubańska kiedyś i teraz.


historyczne i niesamowite Bardo i zamki i ogrody Prus

sierpień 3, 2008

Bardo Śląskie ma bardzo ładną stronę internetową. Interesująca i porządnie zrobiona.

Oprócz tradycyjnych tematów historyczno-turystycznych ciekawe kolekcję zdjęć i opisów krzyży pokutnych oraz na bardzkie niesamowite opowieści. Ktoś miał dobry pomysł. Ciekawe, że takie święte miejsce ma też swoje demony… Cóż, równowaga musi być w przyrodzie.

I jeszcze strony: Bardo wczoraj i dziś – miasteczko zupełnie niezmienione.

Zamki i grody Prus – nowa strona internetowa.


epitafium rodziny Schafgotschów z Gryfowa

lipiec 27, 2008

Upamiętnia ono nieszczęście rodziny z lat 1584-85, kiedy to zmarli Jan Schafgotsch i jego żona Magdalena, a w następnych latach syn Ulryk i córka Magdalena wraz z mężem Krzysztofem. Dzieło wykute w piaskowcu naturalnej wielkości z całopostaciowymi portretami zmarłych jest jednym z nielicznych dzieł powstałych w epoce renesansu. Ponadto w kaplicy Schafgotschów znajdują się grobowce Barbary Schafgotsch księżnej legnickiej oraz Eleonory Hohenzollern.

Z [byłej] strony Gryfowa Śląskiego.