u Rapnika w Białymstoku

Ciekawy jest blog rapnika o Białymstoku. Interesująca notka o oryginalnym pomniku Konstytucji 3 Maja – pomniku “ekologicznym”. I jeszcze jeden ciekawy przykład polityki kulturalnej i polityki pamięci – przemianowanie teatru na – Józefa Piłsudskiego …

Równie interesująca tablica pamiątkowa dla uczczenia “legendarnych twórców rządów i wojska polskiego“ (ktoś chyba nie bardzo rozumiał znaczenie słowa legendarny…). Na mapie kontur II Rzeczpospolitej. Nigdy nie wiedziałam podobnej tablicy, ale pomysł bardzo intrygujący. Gdybyśmy chcieli wystawić taką tablicę np. Zygmuntowi Augustowi, to byłaby sporych rozmiarów. A gdyby Niemcy chciały taką tablicę Bismarkowi, albo Rosja Mikołajowi II, to też wyszedłby ciekawy kontur…

I jeszcze dosyć odrażający pomnik rozstrzelanych Białostocczan w latach 1941-1944. Pomnik zdaje się dłuta PRL-owskiego, niemal pornograficzny w przedstawieniu zwłok w rozkładzie. Zastanawiam się, czy estetyka komunistyczna świadomie zapożyczyła ze sztuki religijnej techniki szokowania i traumatyzowania odbiorcy wizją cierpienia, ciała umierającego i rozkładającego się, czy też związków takich nie było? Tak czy inaczej, ekshumowane trupy z granitu straszą w wielu miejscach pamięci narodowej, zdaje się po to, by indywidualną pamięć (szczególnie dziecka) solidnie straumatyzować, by zapamiętało na długo, że trup zmartwychwstanie i pomści morderców – zdaje się.

Szkoda, że pożałowano cementu na upamiętnienie naprawdę ciekawego wyczynu – przelotu pierwszego Polaka, kapitana Skarżyńskiego, nad Atlantykiem. Jak to się dzieje, że na martyrologię zawsze znajdzie się miejsce w najlepszych częściach miast, a na takie sukcesy – nie? Martyrologia podstawą naszej tożsamości? Szkoda, że nie sukcesy…

Odpowiedzi: 2 do “u Rapnika w Białymstoku”

  1. izakow mówi:

    Dla mnie najbardziej fascynujacy jest ten pierwszy wskazany przez Ciebie pomnik, bo stary, a widac, jak radykalne bylo myslenie pomyslodawcy. Przeciez mozna (trzeba) sie bylo spodziewac uplywu czasu, zniszczenia.
    W tym kontekscie mozna to wpisac w ideologie antypomnika – pomnika, ktory nie zawlaszcza przestrzeni, nie dominuje nad nia, ale wykazuje wokol niej szacunek. Bierze tez pod uwage uplyw czasu i w koncu znika zupelnie. Oczywiscie odnosi sie to do pytan o procesy pamieci, o to, czy wazniejsze by pamiec trwala w pomniku czy bardziej w nas samych, itp.
    A ten ostatni – no coz, przedziwny…
    pozdrawiam cieplutko

  2. blogali mówi:

    Iza – ciekawe co piszesz o tym ekologicznym pomniku, jako o antypomniku. Nie widziałam tego w ten sposób, ale masz rację.
    Na motywach skojarzyły mi sie tzw. “pomniki przyrody”. Proces “upamiętniania” przyrody to przecież także pomysł rodem z XIX-go wieku i co ciekawe, łączenia tej przyrody z historią konkretnego narodu. Na przykład dębom nadaje się ludzkie imiona (Bartek), lub imiona królów. Nie wspominając o masie dębów zasadzonych dla upamiętnienia Jana Pawła II. Czy drzewa sadzone w Yad Vashem przez Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.
    Tak, to ciekawy problem to traktowanie przyrody jako pomnika.

    A granitowe zwłoki jakoś Cie nie zainteresowały? ;) Liczyłam na to…

    Ciepło,

Dodaj komentarz